• Wpisów:11
  • Średnio co: 119 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 09:23
  • Licznik odwiedzin:2 020 / 1430 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Im bardziej staram się swobodnie oddychać bez Ciebie, tym mocniejszy ucisk w klatce piersiowej odczuwam. Im częściej koncentruję się na tysiącach innych myśli, tym pojawia się coraz więcej tych o Tobie. Im intensywnie próbuję wymazać wspomnienia, tym więcej szczegółów, naszych planów, marzeń i obietnic wraca mi do pamięci. Kiedy myślę o tym bardziej nasilone stają się palpitacje mojego serca - cholera, to było, naprawdę, i paradoksalnie do całego bólu Twojego autorstwa, wciąż dotąd nie zniknęło i chyba nie zniknie. Bo jak wymazać twarz ojca ze swojej głowy? Co zrobić by zapomnieć jak pachnie tata...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Każdy z Was pewnie zna te momenty w życiu, kiedy jedynym pragnieniem,które wystarczy do szczęścia i zarazem spełnienia wszystkich marzeń jest zakończenie wszystkich cierpień, cierpień wewnętrznych, tych siedzących w psychice, w głowie. U mnie tak bywało ostatnio, przez długi
czas nie widziałem jej, tęsknota pożerała mnie od środka, sprawiała mi taki ból, jakiego nie czułem nawet gdy z dwóch metrów spadłem na głowę
uderzając nią o drewniany pal. W myślach miałem różne rzeczy przez tą długą rozłąkę, przez chwile miałem wrażenie, że kłócimy się codziennie,o wszystko od zawsze. Ale kiedy w końcu ją zobaczyłem, wygarnęła mi każdy mój błąd, każdy swój błąd, a ja? A ja zaniemówiłem. Nie dlatego, że te wszystkie tak szczere słowa, które mi mówiła rozrywały moje serce w pół, nie. Zaniemówiłem, prócz "kocham Cię" nie odezwałem się słowem
dlatego, że patrząc w jej zielone oczy nie widziałem tam nic, nic prócz siebie, zauważyłem, że na prawdę jestem dla niej wszystkim, wszystkim co ma. To spowodowało, że nie potrafiłem do rana odezwać się nawet słowem, przed oczyma miałem każde zło, które je wyrządziłem, ale głowę trzymam u góry, bo wiem, że "Pomimo wszystko, co by się nie stało i z kim byś mnie nie zdradził - ja zawsze przy Tobie będę, nigdy Cie nie zostawię, bo kocham Cię prawdziwą miłością, szczerą miłością, taką, o jaką ciężko na tym świecie w dzisiejszych czasach, Kocham Cie skarbie" - zawsze kiedy jest źle między Nami mam w głowie te słowa, słowa przyszłej matki moich dzieci, oraz mojej przyszłej żony, w jednej osobie.
 

 
Żegnam się szczerym 'dobranoc' z Jego rodzicami. Puszcza mnie pierwszą w drzwiach, a powiew wiatru uderza w moje nozdrza łapiąc zapach perfum. Schodząc ze mną po schodach krok w krok łapie moją dłoń bez zastanowienia. Trzyma mnie przy sobie. Nagle gaśnie światło...doskonale wie jak boję się ciemności, dlatego ściska moją dłoń mocniej i ostrożnie sprowadza na dół. Na dworze śnieg, chyba pierwszej tej zimy. Wyciąga fajkę z kieszeni i odpala wkładając ją w usta. Mówię Mu by rzucił to świństwo, ale On słodko się uśmiechając mówi, że mnie kocha. ♥
 

 
Siedzi przed biurkiem szukając filmu, który właśnie mamy razem obejrzeć. Stęskniona Jego chwilowym brakiem przy mnie przybliżając się kładę głowę na Jego kolanach. Z dołu wygląda jeszcze śliczniej. Jego szczery uśmiech wydaje mi się być najwspanialszą czynnością, na którą mogę patrzeć. Czynnością, którą nigdy mi się nie znudzi. Chyba czuje, że patrzę na Niego. Zamykam oczy i wdycham zapamiętując na pamięć Jego zapach, topiąc się w chwili, odpływam. Otwieram oczy, nie minęło parę sekund, a Jego źrenice patrzą wprost moje - lekko zielone. Znów się uśmiecha, uśmiecha się tak cudownie trafiając w moje serce...
 

 
Pachnie niesamowicie leżąc obok mnie dotykając delikatnie moich ud. Czuje jak mój oddech przyspiesza, a w trakcie pocałunku cicho wdycham ukazując jak dobrze mi z Nim. Wkłada swoją dłoń pod moją koszulę rozpinając stanik. To jest cudowne to tego stopnia, że przestaję myśleć. Zabiera mi z głowy wszystko, jest nicość, tak błoga, spokojna. Przemyca mi emocje - nie potrafię, nie chcę się opierać. Czuję, że mogę robić wszystko. Rozebrać się, nie czując zażenowania, kochać się na podłodze w kuchni czy na sianie, które poodciska się na ciele. Całować się bezwstydnie na środku ulicy. Pozwolić, by bezceremonialnie trzymał dłonie na każdych partiach mojego ciała i śmiać się na widok min przechodniów. Mogę wszystko i wszędzie, lecz wyłącznie z Nim.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

A gdy nasze usta znów się zetknęły poczułam nagły przypływ siły, który uświadomił mi, że będę żyć.
 

 
Podkurczone nogi, dłonie wciśnięte pod Jego bluzę i wodzące po gorącym brzuchu, głowa oparta o Jego pierś i bicie serca dobiegające uszu. Jedną ręką masuje moje plecy, drugą włosy. Szepcze o tym, co czuje. Oddychanie jest zbyt trudne.♥
 

 
Gęsia skórka tworzy się w miejscach, w których jeszcze chwilę wcześniej znajdowały się Jego palce. Teraz są o centymetr dalej, niewiele, wszystko jest tak wolne. Pocałunkami podąża od moich ust, przez brodę, szyję, całuje obojczyki. Gorąco i nawet gdybym znajdowała się na zewnątrz, nie miałabym czym oddychać. Zaciskam swoją dłoń na Jego łopatce, wraca do moich ust, całuje je i daje przygryzać swoją dolną wargę. Chcę więcej, nie chcę barier, chcę dawać Mu wszystko, nie chcę już nic dla siebie, chcę podarować Mu to, co mam, mentalnie pakuję to w papier i wyciągam ku Niemu teraz, a On nie chce tego, nie zabiera. Sięga po każdy z tych elementów stopniowo, a każde muśnięcie jest jakby obietnicą, że ostatnie co zrobi to zrani mnie. Śmieje się, kiedy moje włosy nagle znajdują się na Jego ustach podczas pocałunku. Przytula mnie, a ja mimowolnie mocniej wdycham powietrze, kodując Jego zapach. I wtedy, cholera właśnie wtedy, spogląda mi w oczy i mówi, że kocha, a mi nie potrzeba niczego więcej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jego dłoń wędruje w górę od Twojego kolana. Lekki dreszcz przebiega po linii Twojego kręgosłupa i te opuszki palców, te pewne ruchy opatulające poczuciem bezpieczeństwa są piorunujące. Już rozumiesz cały ten schemat, tą wrażliwość wewnętrznej strony ud, delikatniejszą i mniej odporną na wszystko skórę. Samoistnie napinają się mięśnie Twoich ramion, a On czując to uśmiecha się w pocałunku. Da się? Nawet nie wiesz, czy to realne, możliwe, ale wiesz, wiesz, że na pewno się uśmiechnął i że gdyby miał otwarte oczy to miałby w nich iskry, które zapaliłby cały Twój świat. I dlatego boisz się spojrzeć. Bluzka mocniej przykleja Ci się do ciała, a gęsia skórka wstępuje na kark, kiedy Jego dłonie znajdują się na wysokości Twoich bioder. Wbijasz Mu paznokcie w szyje, zdezorientowany przegryza Ci delikatnie wargę. Mała strużka krwi, a Ty kochasz Go z każdą sekundą coraz mocniej.
 

 
Wchodzę do domu. Otwierając drzwi wita mnie piękny zapach męskich perfum i Twoja twarz. Twoje ramiona jakby tęskniły i same otwierają się by mnie przytulić. Twoja twarz promienieje, uśmiech nie schodzi Ci z twarzy, całujesz moje czoło mówiąc, że cieszysz się, że jestem bo tęskniłeś. Pomagasz mi się rozebrać biorąc torebkę z moich rąk oraz szalik. Bierzesz mnie za rękę i prowadzisz po schodach do góry. Czuję w powietrzu jak bardzo mnie pragniesz. Otwierasz drzwi i puszczasz mnie pierwszą. Wchodząc za mną nagle się zatrzymując chwytając szybko moją dłoń, przyciągasz mnie do siebie i opierasz o drzwi zatrzymując mój oddech. Chwytasz moje udo i całujesz bez opamiętania. Szybko rozpinasz zamek mojej sukienki nie przestając mnie całować. Sukienka opada zgrabnie tak samo jak Twoja biała koszulka. Bierzesz mnie na ręce i delikatnie kładziesz na łóżku przyciskając Twoje ciało do mojego. Pragnę Cię coraz bardziej, coraz mocniej. Odpinasz mi stanik i ściągając resztę bielizny patrzysz w moje zielone oczy delikatnie się uśmiechając. Światło gaśnie i tylko My wiemy co zaraz się wydarzy...♥
 

 
Całuje mnie po szyi, czuję doskonale Jego język. Chwyta mnie za włosy i patrząc w moje oczy mówi: Dawaj Mała, chcę Cię słyszeć.